Roczek HipeRPeGa – refleksje erpegowego organizatora

Minął dokładnie rok od kiedy zaczęliśmy w Toruniu organizować cykliczne otwarte spotkania erpegowe, jest to więc dobry moment żeby pokusić się o małe podsumowanie HipeRPeGa. Nie będzie to jednak czyste sprawozdanie z tych 12 miesięcy, ale zwyczajnie będę się chwalił naszymi dotychczasowymi sukcesami, bo uważam, że jest się czym chwalić. Zapraszam zatem do wpisu, który umieszczam w mojej ulubionej kategorii: refleksje.

Dając zadość dokładności muszę wyjaśnić, że rok minął od wymyślenia koncepcji HipeRPeGa. Pierwsza edycja odbyła się pod koniec października, więc edycją wrześniową zamknęliśmy nasz kalendarz. W tym czasie zorganizowaliśmy 13 spotkań – jedno było dodatkowe, gdy w połowie lipca zebraliśmy się w sobotę, umożliwiając w ten sposób przyjazd gościom z Poznania. A zatem nie minęło 365 dni. Nasz pierwszy rok zaczął się w październiku 2016 i zakończył we wrześniu 2017.

Uwielbiam statystyki i nie dam sobie wmówić, że to odczłowieczanie hobby. Mi one zwyczajnie sprawiają frajdę, więc od samego początku zbierałem podstawowe dane dotyczące mistrzów gry, prowadzonych przez nich sesji oraz liczby graczy. Dzięki temu teraz mogę zacząć podsumowanie rocznej działalności od przytoczenia tych danych.

  • Liczba HipeRPeGów: 13
  • Liczba mistrzów gry: 17
  • Liczba systemów: 29
  • Liczba sesji: 55
  • Liczba graczy: 230

Mnie te statystyki zachwycają, więc podkreślę je jeszcze raz. Przez rok 17 mistrzów gry poprowadziło na 13 HipeRPeGach 55 sesji w 29 systemów, w których wzięło udział 230 graczy. Nie brzmi to pięknie? Oczywiście wśród 230 graczy wiele osób występuje kilkukrotnie. W moich statystykach nie uwzględniałem jednak imion graczy, nie mogę więc wskazać ile osób ‘z różnymi peselami’ się przewinęło przez HipeRPeGi. Starałem się jednak na bieżąco ewidencjonować mistrzów gry, nawet tych niezapowiedzianych, prowadzących sesje-niespodzianki. Mogę więc wyszczególnić wszystkich naszym eMGów.

Najaktywniejsi mistrzowie gry:

  • Bartek poprowadził 9 sesji dla 39 graczy
  • Wolfgang poprowadził 7 sesji dla 31 graczy
  • Buzz (czyli ja) poprowadziłem 6 sesji dla 27 graczy

Zgodnie z liczbą prowadzonych sesji mistrzowali także: Chomik (4), Cellar (4), Damian (4), Redzias (3), Pan Majk (3), Piotrek (3), Grzegorz (2), Iza (2), Kudłaty (2), Sebastian (2), Jakub (1), Michał (1), Leman (1) i Daniel (1).

Systemy, w które graliśmy to:

  • 5 sesji: Orginal Dangeon & Dragons, Zew Cthulhu.
  • 3 sesje: Warhammer 2 ed, Deadlands: Reloaded, Feng Shui 2, Pathfinder, Star Wars od FFG.
  • 2 sesje: Shadowrun 5 ed, Gra o Tron, Coriolis, Beszamel, Savage Worlds (bez oficjalnego settingu), Earthdawn 4 ed, 7th Sea 2 ed, Neuroshima.
  • 1 sesja: Adventures!, Fate, Zielony Nos, Labirynth Lord, Dwory Końca Świata, East Texas University, Afterbomb Madness, Outstanding Heroes & Extraordinary Threats, Z12, Blood & Bullets, Void Dancers, Interface Zero, Nemezis, AD&D 2 ed.

W sumie ograliśmy 29 systemów, jak widzicie większość to były pojedyncze sesje.

W ramach tych sesji zagraliśmy kilka pseudokampanii. Wszystkie 5 sesji OD&D zagrane było w autorskim settingu Wolfganga: Czarny Krzyż. Dwie sesje Zew Cthulhu, prowadzone przez Redziasa były swoją bezpośrednią kontynuacją. 3 sesje Warhammera odbyły się w ramach kampanii “Ścieżki Potępionych”. Kilka sesji można przypiąć do kampanii rozgrywanych obok HipeRPeGa: Wolgang na OHET poprowadził sesję w Podświecie kampanii Upadek Lemurii, ja poprowadziłem Blood & Bullets jako część kampanii W krainie Anasazi. Pozostałe sesje były typowymi jednostrzałami lub zalążkami kampanii, które nie były kontynuowane.

13 HipeRPeGów to także trzynaście prelekcji, które były wygłoszone przez 11 prelegentów. Dwa razy na scenie produkował się Bartek i Cellar, poza tym wystąpili: Andrzej, Jakub Zapała, Sebastian, Michał Selke, Vincu, Wolfgang, Adrian, Squid i ja. Początkowo bardzo się bałem, że kilka osób będzie w kółko mieliło te same tematy. Ostatecznie jednak mieliśmy dużą rotację prelegentów (tylko dwóch wystąpiło dwa razy), co w naturalny sposób zapewniło znaczną różnorodność poruszanych problemów. Bardzo się cieszę z tego efektu. Na niektórych prelekcjach były większe dyskusje, na innych mniejsze. Moim zdaniem jednak to same prelekcje, w kontekście tego czasu, są świetną dyskusją, którą wokół erpegów toczymy w Toruniu.

Muszę też podkreślić, że to były moim zdaniem bardzo dobre prelekcje. Oczywiście różniły się od siebie, ale ich poziom był naprawdę dobry i żaden polski konwent nie musiałby się ich wstydzić, gdyby zajęły jedną salę na całą sobotę. Jeśli kiedyś słuchaliście prelekcji tych osób, to wiecie o czym mówię. Ja sam uważam siebie za najsłabszego prelegenta w tym zestawie i wcale nie jest to fałszywa skromność.

Za przytoczonymi statystykami kryją się wspaniali ludzie. Niby ja spinam wszystko organizacyjnie, ale HipeRPeG nie byłby możliwy bez wsparcia, jakie miesiąc w miesiąc otrzymuję od erpegowców: zarówno toruńskich jak i tych, którzy decydują się na przyjazd naszą imprezę z innych miast. Mistrzowie gry, prelegenci, dyskutanci i gracze – oni wszyscy nie tylko dają mi energię do działania i sprawiają, że ma to sens, ale także wychodzą z własnymi inicjatywami. Naprawdę udało nam się stworzyć tytułowy koktajl erpegowy, który smakuje coraz lepiej.

Nie będę wymieniał tutaj żadnych imion, bo na pewno pominąłbym kogoś, kogo warto było wymienić. Najważniejsze, że udało nam się stworzyć społeczność. Wszyscy wyszliśmy ze swoich piwnic, gdzie ukrywaliśmy przed światem nasze hobby. A przecież jest się czym chwalić! Gry fabularne nie są gorsze czy bardziej dziecinne od gier komputerowych, wędkarstwa czy jeżdżenia na koncerty.

Czasem dochodzi do mnie informacja, że jakaś drużyna utworzyła się pośród ludzi, którzy poznali się i zagrali razem właśnie na HipeRPeGu. Oczywiście nie chcę wyolbrzymiać tego efektu, ale sam fakt, że dochodzi do takich sytuacji jest budujący. Co jakiś czas zresztą kontaktują się ze mną gracze szukający mistrza gry na stałe. Jeszcze rok temu poza moją drużyną nie znałem prawie nikogo z toruńskich erpegowców, a teraz jestem w stanie odgrywać rolę erpegowej swatki!

Na HipeRPeGu prowadzę także sprzedaż podręczników. Po każdym spotkaniu staram się wyszczególniać co sprzedałem, więc sami widzicie: sprzedaż jest symboliczna. Zarobku nie ma żadnego. Cały czas próbuję przekonać moją rozsądniejszą połówkę, że to nie są utopione pieniądze, tylko zamrożone. Czemu więc to robię? Bo podręczniki powinny być dostępne stacjonarnie, a nie tylko w internetach! Zresztą na Coperniconie doszło do miłej sytuacji. Gdy w piątek rozmawialiśmy w Hipisówce na erpegowe tematy, Se’Bastian wyraził swój żal, że nie może kupić choćby teraz Dworów Końca Świata. Poleciałem na zaplecze, przyniosłem podręcznik, Jakub złożył autograf i dokonaliśmy transakcji uszczęśliwiających wszystkich obecnych. Dlatego chcę mieć jak najszerszą ofertę podręczników.

Zresztą skoro już jestem przy Coperniconie, to muszę zwrócić uwagę, że na konwencie odebrałem sporo sygnałów od świata, że to co się dzieje w Toruniu jest dobrze wykonaną robotą. Zresztą – zaprosiłem do Hipi parę osób, a ostatecznie cała knajpa była pełna erpegowców, którzy sami chcieli tu przyjść. To było bardzo miłe.

No dobra, bo zaraz znowu się wzruszę.

A jakie plany mam na drugi rok HipeRPeGa? Najlepiej będzie wymienić je w punktach:

  • Utrzymanie regularności spotkań: mam nadzieję, że nie wypadnie nam żadne środowe erpegowanie, a jak co jakiś czas wypadnie dodatkowa sobotnia edycja, to będzie to na plus. Jeśli więc chcecie przyjechać do nas z innych miast i w grę wchodzi tylko przyjazd sobotni, to napiszcie do mnie. Spróbujemy ustalić jakiś dobry termin.
  • Utrzymanie różnorodności hipeRPeGowych prelegentów: fajnie byłoby aktywizować zaczynających w tym fachu, ale także zapraszać specjalistów z zewnątrz.
  • Rozwinięcie oferty podręczników, będących w sprzedaży – w tej chwili mam “w katalogu” 50 tytułów. Chciałbym poza polskimi erpegami mieć także nowości wydawane na zachodzie.
  • Uruchomienie jakiejś regularnej hipeRPeGowej kampanii. Dzięki temu moglibyśmy zagospodarować tych erpegowców, którzy muszą mieć swoje tamagochi, by bawić się grami fabularnymi.
  • Zwiększenie promocji w kanałach pozaerpegowych. Dzięki mojej pracy przy Coperniconie zdobyłem trochę doświadczenia we współpracy z mediami i mam parę pomysłów jak zwiększyć zasięgi HipeRPeGa. Dzięki temu może uda się dotrzeć do nowych osób.
  • Zorganizowanie HipeRPeGa Kids – wydarzenia nastawionego na dzieciaki. Może dzięki temu przyczynimy się do współtworzenia nowego pokolenia erpegowców.

Już jutro odbywa się 14 HipeRPeG, dodatkowy bo sobotni. Ponownie przyjeżdża ekipa organizująca poznańskie RPG Meet’upy oraz pierwszy raz odwiedzi nas Andrzej Rylski, autor gry Diadem. Liczę na to, że tradycyjnie już wszyscy będą zadowoleni. Zapraszam: przyjdźcie, pogadajcie z nami o erpegach i zagrajcie sesje.

Na koniec chciałem wszystkich gorąco zachęcić do organizowania własnych eventow erpegowych. Moim zdaniem w takim wydarzeniach na kilkanaście – kilkadziesiąt osób jest olbrzymi potencjał rozwoju gier fabularnych. Zresztą HipeRPeG stał się już inspiracją dla dwóch podobnych spotkań. Trójmiejskie eRPGowanie (Gdańsk) już siedem razy zorganizował Karol, a pod koniec października odbędzie się pierwszy Wieczór RPG w Inspiro (Podłęże, Kraków), które organizuje poznany przeze mnie na Coperniconie Kuba Gładysz.Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję, to odwiedźcie te imprezy!

Reklamy

6 thoughts on “Roczek HipeRPeGa – refleksje erpegowego organizatora

  1. Biorąc pod uwagę roszady graczy i spontaniczny charakter HipeRPGa (wnioskuję z Twoich wpisów, które czytam z zainteresowaniem, bo przyznam że nie byłem) wprowadzenie HipeKampanii może być trudne.

    Ale zgadzam się, że niektórzy lubią hodować pokemony. Możnaby tutaj rozważyć podejście jak w RPGA – w organizowanych przez RPGA eventach D&D zawsze mogłeś przyjść i zagrać swoją postacią. Żeby nie było nadużyć wszystkie magiczne przedmioty musiały być podpisane przez MG (na zasadzie w przygodzie X na konwencie Y zdobyłem miecz +2 i mam na to glejt). Tutaj możnaby pomyśleć o czymś podobnym – wybrać system (przez chwilę przyszło mi do głowy, żeby stworzyć własny, coś a’la system Tol’Calen dla obozów RPGowych ale to może być za dużo roboty) i upewnić się, że co spotkanie przynajmniej jeden MG będzie ten system prowadził. Może jakieś ksero na zapleczu, albo pieczątka na potwierdzenie rozwoju postaci…

    Polubienie

    • Dobrze wiedzieć, że ktoś czyta moje wypociny. Oczywiście zapraszam do Torunia, który pomijając erpegi jest ładnym miastem do zwiedzenia. A jeśli w grę wchodzi przyjazd tylko weekendowy, to co jakiś organizujemy także takie. Zawsze możemy też wspólnie uzgodnić dogodny termin.

      O takich sesjach u różnych MG, ale tymi samymi postaciami, rozmawiałem ostatnio z Andrzejem Z. Ponoć odbywa się to w taki sposób, że poszczególni MG prowadzą konkretne sesje i np. na wielu kolejnych konwentach / małych eventach prowadzą te same przygody, a gracze rejestrują się w jakichś ogólnych bazach danych i tam jest informacja, w których sesjach ich postacie brały już udział. W efekcie John Smith może jeździć po całych Stanach i na różnych spotkaniach grać tą samą postacią u różnych GM’ów. Choć sama idea jest super i sam chciałbym wziąć w czymś takim udział, to jednak jej urok polega właśnie na dużej liczbie prowadzących w różnych miastach. My mamy trochę inne warunki, bo to raczej jeden mistrz gry miałby prowadzić sesje drużynie, w której część graczy się powtarza, a część się zmienia.

      Polubienie

  2. No paczpan, OD&D na czele systemów, w które graliśmy.

    Też uważam, że fajnie byłoby mieć jakąś kampanię, ale jak już wielokrotnie wspominałem, jestem sceptyczny, czy w obecnej sytuacji jest to dobry pomysł (pomijając 3-4 odcinkowe minikampanie) – próbowałem i nie za bardzo to widzę. Ale będę bardzo zadowolony, jeśli ktoś spróbuje to zrobić z sukcesem.

    Polubienie

    • Jakby nie paczpanić, to jednak Czarny Krzyż był długo dosyć stałym elementem HipeRPeGa.

      Sam bardzo chciałbym spróbować poprowadzić taką półotwartą kampanię. I mam na to dwa pomysły. Pierwszym jest InSpectres, które jest trochę humorystyczne, a całość opiera się na współbudowaniu firmy zajmującej się nadprzyrodzonymi problemami (czyli tacy ghost busters). To daje możliwości zatrudniania w firmie różnych pracowników, którzy do poszczególnych zleceń (sesji) mogą zbierać się w inne zespoły operacyjne. Drugim pomysłem jest Pokusa Arcylicza – gracze byliby na przykład członkami wielkiej ekspedycji odkrywców / zdobywców i na poszczególne zejścia do podziemi zbieraliby się w inne drużyny. Największą przeszkodą jaką widzę jest to, że …. sam chcę w miarę możliwości grywać u różnych hipeRPeGowych mistrzów gry, żeby zobaczyć ich warsztat oraz poznawać nowe systemy.

      Wiem, że także Piotrek myśli o odpaleniu podobnej kampanii w Blades in the Dark. Poza tym kiedyś ekipa Thorna organizowała Thorn Data Haven = kampanię w Shadowruna, prowadzoną przez 3 mistrzów gry dla bardzo szerokiej grupy graczy, rotacyjnie uczestniczącej w sesjach. Podtrzymuję moją opinię: są możliwości, żeby odpalić na naszych spotkaniach coś, co miałoby znamiona kampanii.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s