Cyberpunk 2020 – recenzja osobista

Cyberpunk 2020 jest jednym z trzech systemów, na których wychowałem się erpegowo. Za młodych lat tłukliśmy w niego namiętnie i choć już wówczas wydawał nam się ciut przestarzały, to jednak wizja przyszłości jeszcze oszałamiała. Gdy niedawno postanowiliśmy z moją aktualną ekipą zagrać kampanię w cybera byłem bardzo ciekawy jak ona wyjdzie. Nie będę zastanawiał się czy wizja świata wytrzymała próbę czasu, bo odpowiedź jest oczywista: nie wytrzymała! Postawię za to inne pytanie: czy warto zagrać w Cyberpunka 2020?

Świat gry

Gdy gra powstawała w latach 80’ ludzie zupełnie inaczej wyobrażali sobie przyszłość i odzwierciedlenie tego znajduje odbicie w erpegu. Opisany świat wydaje się teraz strasznie naiwny, a często mocno nietrafiony. W końcu dotarliśmy prawie do 2020 roku, a jednak światem nie wstrząsnęła globalna wojna, a my nie jesteśmy zniewoleni przez międzynarodowe megakorporacje. Są ludzie mówiący o uzależnieniu konsumpcyjnym czy potajemnym rozgrywaniu świata przez prywatne firmy, ale jest to jednak zupełnie co innego. W Cyberze korporacje mają realną i oficjalną władzę na światem, a rządy państw w większości przypadków są marionetkowe i nawet nie próbują tego zatuszować. I nie jest to w rzeczywistości gry opinia wyznawców teorii spiskowych, ale fakt, z którym nikt nie dyskutuje.

Łezka w oku może się zakręcić, gdy uświadomimy sobie, że w Cyberpunku świat nadal jest dwubiegunowy. Rozpadu bloku wschodniego nie przewidzieli ani politycy ani ówcześni futurolodzy, więc dlaczego miało się to udać Mike’owi Pondsmithowi, twórcy gry? A zatem nadal gracze mogą wybrać się za żelazną kurtynę, gdzie świat nie przyspieszył aż tak bardzo, a typowy komunistyczny żołnierz nadal chodzi w futrzanej czapce z czerwoną gwiazdą.

Domyślnym miejscem akcji jest jednak Night City – nowe miasto położone na zachodnim wybrzeżu Ameryki, gdzieś między Los Angeles i San Francisco. Ten sztuczny twór miał być miastem idealnym, ale oczywiście wizjonerzy i urbaniści nie przewidzieli, że zamieni się w kolejny moloch. Są tu dzielnice korporacyjne, portowe, fabryczne, jest także Strefa Walki otoczona zasiekami, gdzie policja nie wchodzi. W tym mieście gangi krwawo walczą o wpływy, a na oceanie znajduje się gigantyczne nielegalne osiedle łódek i tratw, zamieszkałe przez tysiące ludzi ledwo wiążących koniec z końcem. NC to miasto różnorodne, w którym wydarzyć się może wszystko.

Wizja świata jest przy tym niezwykle romantyczna. Głównym złym są megakorporacje i to właśnie z nimi walczą bohaterowie niezależnie od wybranej profesji. Szczytem zła jest Arasaka – japońska firma specjalizująca się w ochronie, ale mająca udziały w każdej możliwej branży. Jest to jednak tylko przykład, tak naprawdę każda megakorporacja nadaje się idealnie do uprzykrzenia życia postaciom graczy. Romantyzm cyberpunka podkreśla lista profesji, które mogą wybrać graczy. Jest ich tylko 9, a jednak znalazło się tu miejsce dla rockmana, który swoją muzyką może porwać tłumy do działań, wymierzonych oczywiście przeciwko korporacjom czy dla reportera szukającego materiału obnażającego brudne łapska ludzi u szczytu władzy. Nie będę omawiał wszystkich profesji, chcę tylko podkreślić, że znajdują się wśród nich pozycje nietypowe, choć oczywiście obok są standardy takie jak solo, czyli płatny morderca, wojownik.

W opisie świata najbardziej rażą różnice technologicznie. Telefon komórkowy o rozmiarach cegłówki (mniej więcej taki jakim posługiwał się Marek Kondrat w pierwszej ekstradycji) kosztuje tyle, co przyzwoity motocykl miejski. A jednocześnie więcej niż wiele drobnych cyborgizacji, które dla nas – współczesnych graczy – nadal pozostają w sferze sci-fi. Nie jest to efekt zamierzony, po prostu w latach 80’ ludzie naprawdę inaczej wyobrażali sobie rozwój technologii. Grając w Cyberpunka należy poważnie zastanowić się nad tym problemem i świadomie podjąć decyzję: gramy ‘by the book’ i bezwarunkowo akceptujemy te cuda w cenniku oraz inne gryzące starocie, czy próbujemy uaktualnić świat. Ta druga opcja oczywiście jest możliwa, ale trudno będzie wyłapać wszystkie konflikty z uwspółcześnioną wizją 2020 roku. My zdecydowaliśmy się na grę zgodnie z literą podręcznika. Po rozegraniu kampanii stwierdzam, że była to dobra decyzja, choć oczywiście były momenty, gdy pokazując palcem w podręczniku totalne bzdury musieliśmy przypominać sobie nawzajem o przyjętym założeniu.

Oczywiście świata Cyberpunka 2020 nie można traktować jako realnej wizji przyszłości, także dlatego, że przewidziane są w nim wydarzenia tak znaczące jak wojny, które już powinny się odbyć. Kalendarium można jednak przesunąć, ale rozwoju technologicznego nie da się cofnąć i puścić w innym kierunku. Mimo to świat jest nadal grywalny, ma w sobie to coś co sprawia, że mam ochotę się w niego zagłębić. Może chodzi o sentyment – w końcu, tak jak wspomniałem we wstępie – wychowałem się na tej grze. Ciekawy jestem czy ta wizja świata Was też zachęca do gry?

Mechanika gry

Mechanika Cyberpunka jest dosyć przyjemna do momentu, w którym zaczynamy strzelać. A przecież broń palna to podstawa i większość konfliktów rozwiązywanych jest z jej użyciem. Fatalnie liczy się obrażenia zadawane przez każdą kulę wystrzeloną w ramach serii, idiotyczny jest system pancerzy. Mechanika mobilizuje do munchkinizmu – można z niej dużo wycisnąć, tylko trzeba podejmować świadome decyzje przy tworzeniu postaci. A żeby to zrobić, to trzeba dokładnie go przeczytać, przemyśleć i przewertować w tę i z powrotem. Podam jeden przykład, na który sam się naciąłem. Moja postać, chiński mistrz walki wręcz, ostatnie 7 punktów na rozwój postaci władował w umiejętność siłacz. Jest to umka poboczna i 99% postaci pewnie w ogóle jej nie ma, ale pomyślałem sobie, że jakoś spróbuję ją wykorzystywać w kampanii prezentując się jako naprawdę silnego dziada. Tym bardziej, że 7 w skali 1-10 to bardzo dużo (w zasadzie to w skali 0-10, bo umka może mieć wartość 0 i zresztą najczęściej tak to wygląda). W trakcie gry okazało się jednak, że gdybym miał siłacza na 8, to dostałbym jakieś bonusy do zadawanych obrażeń, a z siedmiu punktów nie wynika w zasadzie nic, poza wygrywanymi pojedynkami w siłowaniu na rękę. Takich małych zasad jest wiele i nie grając zbyt dużo w Cybera nie da się ich wszystkich wyłapać.

Poza strzelaniem i liczeniem obrażeń kostkologia nie jest jednak specjalnie rozbudowana i nie utrudnia rozgrywki. Są tu oczywiście idiotyczne umiejętności przy jednoczesnym braku innych, ale nie doskwiera to mocno i można łatwo przejść nad tymi drobiazgami do porządku dziennego. W ogóle grając w CP2020 trzeba zebrać w sobie dużą porcję tolerancji, także do mechanicznych rozwiązań. Rzućmy okiem na bardzo wkurzający system krytycznej porażki. Występuje ona zawsze, gdy na K10 wypadnie 1, czyli w 10% testów. Uch, to naprawdę często. I nieważne jak zajebisty jesteś w tym to co próbujesz zrobić: wypadło 1, to spartoliłeś jak ostatni frajer.

Męczący jest także rozwój postaci, który praktycznie nie występuje. Bohaterowie zdobywają liczne pedeki, ale są one przydzielane do konkretnych umiejętności. Jeśli tylko zacznę sporo używać jakiejś konkretnej to względnie szybko można rozwinąć ją na pierwszy poziom, drugi czy trzeci są jeszcze w zasięgu. Ale wspomnianego już siłacza nie miałem szans rozwinąć na ósmy poziom nawet w perspektywie 20 sesji, a kampania była znacznie krótsza. A zatem tworząc postać trzeba myśleć o niej jak o docelowym produkcie, a nie jak o postaci, która będzie się rozwijała. Tzn. rozwój pojmowany jako wzrost możliwości jest w CP2020 możliwy, wystarczy inwestować w sprzęt czy cyborgizacje. No właśnie…

Generalnie jednak mechanika mocno podkreśla klimat Cybera. Można nafaszerować się cyborgizacjami, które odczłowieczają nie tylko ciało, ale i umysł. W efekcie postać ma dużą szansę, by zostać cyberpsycholem, na którym (czasowo lub stale) kontrolę może przejąć mistrz gry. Z drugiej strony dobrze opancerzony typ może stać i przyjmować strzały z największych giwer tego świata …. chyba, że przeciwnik zacznie strzelać serią, choćby ze zwykłego pistoletu maszynowego. Tak, jest tu dużo absurdów. Zwyczajnie trzeba je zaakceptować, bo jeśli ne zamierzamy grać w Cybera do końca życia, to moim zdaniem nie warto wprowadzać hałsruli. Mam wrażenie, że byłaby to robota bez końca.

Podręcznik

Olbrzymim plusem podręcznika jest sposób, w jaki został on napisany. Z każdej strony wylewa się klimat, aż chce się sprawdzić jak opisywane elementy działają w praktyce, chce się przeżywać przygody w tym świecie. Choć poderek jest czarno biały, to nawet rysunki są zajebiste: niby prosta kreska, ale fajnie oddaje klimat Cybera. Zresztą, czy jest ktoś, kto nie zna wizerunku Alt? (spójrz w lewo) Na marginesach podręcznika znajdują się cytaty, fragmenty rozmów postaci ze świata gry, jest naprawdę miodnie. Obecnie taki sposób pisania podręcznika jest standardem, a może nawet jest przestarzały, ale gdy porównamy CP2020 do podręczników wydawanych w tamtych czasach,  to widać wyraźną różnicę.

 

Kampania

Kampania która była debiutem Katarzyny w roli Mistrza Gry była bardzo udana i należą jej się słowa pochwały. Jako początkujący MG oczywiście nie uniknęła pewnych błędów, ale od pierwszej do ostatniej sesji pokazywała, że ma predyspozycje do tej roli. Może jeszcze kiedyś opiszę samą kampanię, bo było tam sporo smaczków wartych skopiowania. Było tam wszystko, co najważniejsze w Cyberpunku: korporacja robiąca podejrzane eksperymenty, strzelaniny, cyborg do pokonania, psychoganerzy, tajne laboratorium badawcze, sztuczna inteligencja, ucieczki w AV’kach, porywające akcje w chińskiej dzielnicy, rysowanie akcji na planie hotelowym, korzystanie z pomocy wszędobylskiej dziennikarki wykorzystującej naturalne (sic) wdzięki, przyjmowanie kul na klatę i rozbijanie samochodów gołą pięścią, wzmacniające narkotyki z przykrymi efektami ubocznymi, gliniarz zdegradowany z detektywa na posterunkowego, żule w taksi (tzn. w metro), używanie karty Traum Team, strzelaniny w szpitalu z ubranymi na czarno agentami, oblech oskarżony o pedofilię, mistyczne wspólnie śnione obrazy, porwania byłych dziewczyn, przejmowanie kontroli nad kamerami, windami, działkami laserowymi… uch, dużo tego, w zasadzie to zamiast opisywać świat mógłbym sklecić sprawozdanie z kampanii.

Czy warto zagrać?

Na koniec wypada odpowiedzieć na postawione we wstępie pytanie: czy warto zagrać w Cyberpunka 2020? Oczywiście, że warto! I to polecam grać bez żadnych hałsruli i uaktualniania świata. Bierzcie cybera takim, jakim jest, czerpcie inspiracje, zapomnijcie, że to miejscami jest takie naiwne i nierealne. Właśnie takie jest i niech takie zostanie. Chcecie bardziej realnej wizji niedalekiej przyszłości? Sięgnijcie po Interface Zero czy poczekajcie na nowego cybera. Ale zagrajcie też w tego starocia napisanego przez dziadka Pondsmitha. Sam, choć lubię testować nowe gry, na pewno będę wracał do CP2020.

Reklamy

4 thoughts on “Cyberpunk 2020 – recenzja osobista

  1. Aż mnie naszła ochota, żeby zagrać. Mam tak samo z Shadowrunem, 2 edycją (tą, która wyszła po polsku) – obecnie to jest retrofuturyzm, ale jeśli miałbym grać w oficjalną wersję, to właśnie tą. Z tymi wszystkimi kablami do netu i innymi gadżetami, które potwornie się zestarzały.

    Polubione przez 1 osoba

    • Retrofuturyzm – tego określenia mi brakowało.

      Od września w sprzedaży mam dodatki tej 2 edycji Shadowruna. Niestety podręcznik podstawowy jest trudny do zdobycia, ale może ktoś będzie chciał uzupełnić kolekcje. A zresztą podstawkę też będę próbował jeszcze zdobyć. A jakbyś chciał kiedyś poprowadzić swojego starocia, to krzycz głośno 🙂

      Polubienie

      • W dodatki się z sentymentu zaopatrzę. A podstawkę mam, nawet w dwóch egzemplarzach – jedną po polsku i jedną w oryginale. Mam to gdzieś tam na liście, ale nie wiem, czy kiedykolwiek dojdę do tej pozycji. Chociaż w tym tempie, które ostatnio mamy, to może za parę lat się uda;)

        Polubione przez 1 osoba

  2. Poprawione zasady walki masz w Słuchajcie Głąby. Troszkę bardziej zjadliwe są wtedy. Wprawdzie nie usuwa to problemu braku balansu miedzy rolami, ale mimo to juz tak zęby nie bolą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s